Czwartek, 24 Kwiecień 2014

Modyfikacja:08:25:47 PM GMT

Tu jesteś: Ginące Kresy Ukraina i Lwów Piękne, zaniedbane, zapomniane Podhorce
Find us on Facebook

Piękne, zaniedbane, zapomniane Podhorce

Email Drukuj PDF

O czem Ruś gdzie indziej słyszała, to teraz będzie w Podhorcach miała” Jakub Sobieski, 1640 r. „Jest to jeden z najpiękniejszych gmachów mieszkalnych w Polsce, zbudowany najwytworniej. (…) Cały pałac wewnątrz złocony i malowany. Od pola ogród składający się z trzech wielkich tarasów, które zajmują całą pochyłość góry” – pisał o zamku w Podhorcach 1646 r. pewien Francuz towarzyszący królowi Władysławowi IV. Obecnie zamek Podhorecki, położony na stoku wzgórz Woroniaków, 80 km na Wschód od Lwowa, rzadko widuje gości. Pomimo tego, że 13 lat temu rozpoczęto tam prace restauracyjne, w 2008 roku zamek znalazł się na liście 100 pamiątek architektury zagrożonych ruiną, którą tworzy World Monumetn Fund, NY. Jak do tego doszło, jaką drogę przeszedł zamek zaczynając od XVII wieku, za chwilę się Państwo dowiecie.


Zamek wybudowany w latach 1635- 1649 na polecenie Stanisława Koniecpolskiego, miał służyć uciechom i zabawom, po trudach wojny. Jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce prawdopodobnie był projektem architekta Beauplana, nadwornego inżyniera hetmana. Dopieszczany jeszcze przez Aleksandra Koniecpolskiego, już w 1648 r., w wojnach kozackich, doznał dotkliwych szkód. Na szczęście z wojen tureckich wyszedł cało. Gdy w 1682 roku, wnuk hetmana, Stanisław Koniecpolski, umierał bezdzietnym, podarował Podhorce królewiczowi Jakubowi Sobieskiemu. W tym czasie, francuski dworzanin Daleyrac, tak pisał o Podhorcach: „Zamek (…) zabudowany w dobrym smaku, składa się on z głównego pałacu mieszkalnego, w pośrodku, ozdobionej kopułą i nadającej całemu budynkowi bardzo wspaniałą powierzchowność. Zbudowany jest cały z cegły, ozdobiony rzeźbą kamienną i ma chyba jedną wadę, że jest bardzo niewielkich rozmiarów i zbyt szczupły. Gdyby nie uderzająca piękność budowy i jej ornamentyki, nie można nawet domyślać się, że to zamek magnata. (…) We wszystkiem panuje wytworność i przepych pański.”

Gdy Podhorce przechodzą we władanie Wacława Rzewuskiego, przybywa w zamkowej kolekcji coraz więcej cennych pamiątek – książki, arcydzieła malarstwa, zbrojownia. Lecz gdy wyjechał na sejm w 1767 r., już nigdy tam nie powrócił, wygnany na rozkaz Repina na kilkuletnie zesłanie do Kaługi. Gdy powrócił w 1773 r. jego Podhorce znajdowały się pod panowaniem austriackim. Spadkobiercy Rzewuskiego, znaleźli się w bardzo skomplikowanym położeniu z powodu długów przodka, dlatego też zdecydowano się na wysprzedanie majątku podhoreckiego. Pod młotek poszło właściwie wszystko, od garderoby począwszy, przez srebra, na meblach i szablach skończywszy. Wszystko za śmiesznie niską cenę.

Nowy dziedzic Podhorców, Wacław Emir Rzewuski, był tu tylko rzadkim gościem. Syn jego, Leon, za udział w Powstaniu Styczniowym, musiał emigrować za granicę. Zamek zostawiony przez szereg lat na łaskę chciwych rządców, uległ zaniedbaniu, mnóstwo cennych przedmiotów zniknęło bez śladu. W 1883 r. powrócił ostatni potomek linii Rzewuskich – Leon. Uznał on, że jego obowiązkiem jest ratowanie zamku i do końca życia poświęcał się temu celowi. Nie mając potomków, pod koniec swojego życia odsprzedał majątek ks. Wł. Sanguszce. Kontrakt zawierał zapis o obowiązku restauracji zamku. Obowiązek został spełniony. W okresie międzywojennym wnętrza podhoreckiego zamku stanowiły wzór do prac restauracyjnych dla wracającego do świetności Wawelu.

Niestety wszelkie starania Sanguszków, spełzły na niczym. II wojna zniszczyła portale, kominki, boazerie, obicia i posadzki. A czego wojna nie zdołała dokończyć, zrobiła za nią władza radziecka. Urządzono wtedy w zamku szpital przeciwgruźliczy. Ogrody włoskie, pokój „kart” (z portretami Koniecpolskich, Sobieskich, Rzewuskich), sala rycerska (z rynsztunkami husarskimi), sala karmazynowa (z meblami królowej Marii Kazimiery), pokój „chiński” (ze złoconymi malowidłami chińskimi), „złota” sala (z bogactwem rządzenia z XVIII wieku), sala „zwierciadlana” (z lustrami weneckimi), teatr, pracownia chemiczna, biblioteka składająca się z kilku tysięcy dzieł – nic już z tego nie zostało. Od 1997 Lwowska Galeria Obrazów przejęła zamek, zaczęły się skromne prace restauracyjne, jednak opieszałość urzędników, a co za tym idzie – chroniczny brak pieniędzy opóźniają prace. (cdn.)

Joana Demcio

 

za Kurier Galicyjski

fot. Mariusz Świerczyński

zobacz też Podhorce- fotografie Mariusza Świerczyńskiego

 

Share/Save/Bookmark